Wielkie problemy obrońców tytułu. Przegrali już dwa pierwsze mecze w serii
Timberwolves w pierwszej rundzie niespodziewanie łatwo wygrali 4-0 z Phoenix Suns, ale gdy w drugiej rundzie trafili na Nuggets to wszyscy spodziewali się, że będzie ich czekać trudniejsze zadanie. Tymczasem oni po dwóch wyjazdowych spotkaniach pewnie prowadzą w serii i w kolejnych dwóch meczach u siebie mogą ponownie zamknąć rywalizację zwycięstwem do zera. W drugim spotkaniu rozgrywanym tej nocy rozbili Nuggets 106:80.
W dodatku zrobili to bez Rudy'ego Goberta, który spodziewa się dziecka i z tego powodu opuścił dzisiejszy mecz. Mimo to Timberwolves nie mieli problemów, by zupełnie zdominować zawody. Grali bardzo dobrą obroną, nie dawali miejsca rywalom, tłamsili ich i już do przerwy prowadzili 61:35, a w trzeciej kwarcie ich przewaga wzrosła do 30 punktów.
Anthony Edwards i Karl-Anthony Towns zdobyli dla gości po 27 punktów, a Naz Reid i Nickeil Alexander-Walker dołożyli po 14 oczek z ławki rezerwowych.
Słabsze niż zwykle zawody zagrał Nikola Jokić, który zdobył 16 punktów, miał 16 zbiórek i osiem asyst, ale też cztery straty i nie najlepszą skuteczność. Jeszcze gorzej spisał się Jamal Murray, który zdobył tylko osiem punktów.
W Nowym Jorku rozpoczęła się za to seria pomiędzy tamtejszymi Knicks i Indianą Pacers. Goście radzili sobie dobrze w Madison Square Garden, prowadzili przez większość meczu, ale ostatecznie to gospodarze wygrali 121:117.
Do wygranej poprowadził ich niezawodny Jalen Brunson, który zdobył 43 punkty, a także miał po sześć zbiórek i asyst. Bezcenna była jednak pomoc jego kolegów - 25 punktów zapisał na swoim koncie Donte DiVincenzo, a 24 oczka zdobył Josh Hart. Dołożył do tego 13 zbiórek i osiem asyst.
W barwach Pacers 23 punkty zdobył Myles Turner, a tylko sześć punktów, dwie zbiórki i osiem asyst miał Tyrese Haliburton.